Saint-Gobain Architecture Student Contest 2026: Polska reprezentacja wyłoniona
Projekt przekształcający przemysłowe silosy w ekologiczny filtr rzeki pokonał konkurencję z czołowych polskich uczelni technicznych. W czerwcu zespół Politechniki Śląskiej stanie w szranki na finale międzynarodowym w Belgradzie.
Istnieje pewna prawidłowość w historii wielkich konkursów architektonicznych: najciekawiej opowiadają nie tyle o zwycięzcach, ile o pytaniach, które stawiała im epoka. Kiedy w 2003 roku ogłoszono konkurs na odbudowę World Trade Center, świat uczył się na nowo, czym jest upamiętnienie i jak architektura może nieść ciężar zbiorowej traumy. Kiedy Europę zalała fala migracyjna, szkoły architektoniczne prześcigały się w projektach tymczasowych osiedli i elastycznych struktur mieszkalnych. Tematy konkursów są sejsmografami swojego czasu.
Tegoroczna, 21. edycja Saint-Gobain Architecture Student Contest nie jest wyjątkiem. Studenci z kilkunastu krajów, a w krajowym etapie — z czołowych polskich uczelni technicznych, zmierzyli się z zadaniem, które doskonale wpisuje się w najważniejsze napięcia współczesnej architektury: jak pogodzić nowe z istniejącym, jak projektować nie przeciwko naturze, lecz razem z nią, jak tworzyć przestrzeń publiczną, która nie jest jedynie estetycznym gestem, lecz realną odpowiedzią na ludzkie potrzeby?
Miejscem akcji stało się nabrzeże Sawy w Belgradzie, tuż przy jej ujściu do Dunaju — obszar naznaczony industrialną historią, ekologiczną wrażliwością i wielkomiejskim potencjałem. Studenci musieli zaprojektować nowy obiekt zakwaterowania sportowców oraz przeprowadzić rewitalizację Akademickiego Klubu Żeglarskiego. Brzmi technicznie. W praktyce okazało się poetycko.

















27 kwietnia, w Pracowni Przewrotu Kopernikańskiego w Warszawie, Jury przyznało pierwszą nagrodę — i tym samym bilet na finał międzynarodowy w Belgradzie — zespołowi z Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej. Julia Będkowska, Daniel Bobrowski i Paulina Olschowka, działający pod opieką promotorki dr inż. arch. Aleksandry Witeczek, zaprezentowali projekt o nazwie „Gnez Dom”.
Tytuł jest już programem. „Gnez” to serbskie słowo oznaczające gniazdo — i to właśnie metafora gniazda, budowanego nie z nowych, fabrycznych materiałów, lecz z tego, co zastane, znalezione, odziedziczone po poprzednich użytkownikach miejsca, stała się osią koncepcji. Punktem wyjścia jest teren dawnej cementowni. Zamiast go wyburzyć i zacząć od zera — co byłoby najtańszą ideowo, choć nie zawsze kosztowo, odpowiedzią — autorzy postanowili potraktować industrialne ruiny jako zasób: materialny, historyczny, emocjonalny. Kluczowym elementem projektu jest adaptacja opuszczonych silosów. W „Gnez Dom” zostają one przekształcone w ekologiczną instalację filtrującą rzekę — pomysł, który z jednej strony rozwiązuje konkretny problem środowiskowy, z drugiej zaś nadaje tym martwym strukturom nowe życie i sens. To nie jest kosmetyczna „upcycling architecture”, w której stary komin maluje się na biało i wiesza w nim galerię. To przemyślana interwencja, w której forma wynika z funkcji, a funkcja — z analizy miejsca.
Arch. Ewa P. Porębska, uzasadniając decyzję Jury, zwróciła uwagę na kompleksowość podejścia: od analizy urbanistycznej, przez badanie potrzeb przyszłych użytkowników przeprowadzone za pomocą ankiet w mediach społecznościowych, aż po wytyczne konkursowe. Nie ma tu żadnego skrótu myślowego. Projekt jest dowodem na to, że dobra architektura zaczyna się od uważnego słuchania — miejsca, ludzi, historii.
Projekt „Gnez Dom” zdobył również wyróżnienie w kategorii „Design”. Spokojna, zrównoważona architektura, wpisana w zieleń i dialog z rzeką, okazała się przekonująca zarówno intelektualnie, jak i wizualnie.
Srebrny medal przypadł studentom Politechniki Wrocławskiej: Dominikowi Gromkowi, Pawłowi Mordei i Alicji Smoczyk, za projekt „Red”, przygotowany pod opieką dr inż. arch. Anny Berbesz-Wyrodek.


Arch. Agnieszka Kalinowska-Sołtys doceniła przede wszystkim „odważne podejście do rozwiązań sportowych” — na czele z boiskiem umieszczonym na wodzie. To gest, który wykracza poza bezpieczne myślenie o programie funkcjonalnym i pyta: co by się stało, gdybyśmy traktowali rzekę nie jako przeszkodę ani jedynie widokowe tło, lecz jako pełnoprawny element infrastruktury miejskiej? Wrocław, miasto na wyspach, wyraźnie ukształtował wyobraźnię swoich studentów.
Trzecia nagroda powędrowała do kolejnego wrocławskiego zespołu: Klaudii Bibrowskiej, Mai Kowalczuk i Marii Królak, za projekt „Kilim”. Tu ambicja koncepcyjna sięga innego pułapu. Inspiracją jest kilim — tradycyjny dywan tkany, wywodzący się z kultury bałkańskiej i bliskowschodniej, charakteryzujący się geometrycznym wzorem składającym się z powtarzalnych modułów.
Marcin Szczelina, krytyk i kurator architektury, w uzasadnieniu Jury sformułował jeden z najpiękniejszych komentarzy, jakie można usłyszeć o projekcie architektonicznym: „Kilim to nie tylko dekoracja, ale także układ znaczeń zapisany w powtarzalnym wzorze. A tutaj ten wzór naprawdę zaczyna budować architekturę.” To zdanie warto zapamiętać, bo opisuje mechanizm działania najlepszej architektury koncepcyjnej: kiedy metafora przestaje być ilustracją, a staje się narzędziem projektowym — przenikającym skalę urbanistyczną, budynek i detal jednocześnie. Szczelina pochwalił też metodę badawczą zespołu: rozmowy z mieszkańcami, pytania o potrzeby i styl życia. Belgrad nie był tu abstrakcyjną lokalizacją na mapie, lecz miastem z konkretną kulturą, codziennością i pamięcią. To ważne — architektura projektowana bez znajomości kontekstu jest jak wiersz pisany w obcym języku.
Wyróżnienie w kategorii „Zrównoważone budownictwo” trafiło do kolejnego wrocławskiego trio: Martyny Chudalewskiej, Kai Klimkowskiej i Agaty Szubert, za projekt „Blok Zero” (opiekun: dr hab. inż. arch. Ewa Cisek).


Ich praca dotyczyła renowacji Akademickiego Klubu Żeglarskiego — zadania z pozoru skromniejszego niż projektowanie od zera, a w praktyce wymagającego dojrzałości, którą trudno wyćwiczyć na sali. Dr inż. Dorota Bartosz z PLGBC podkreśliła zasadę, na której opiera się projekt: „minimalna ingerencja, maksymalny efekt”. To filozofia bliska myśleniu o zrównoważonym budownictwie na najgłębszym poziomie — nie jako zestawie certyfikatów i wskaźników energetycznych, lecz jako postawy etycznej wobec tego, co już istnieje. Wprowadzenie „bioaktywnego przyziemia”, wzmacniającego relację budynku z otoczeniem i poprawiającego jakość użytkową, jest szczególnie trafnym pomysłem dla obiektu związanego z wodą i naturą. Projekt udowadnia, że nowoczesna modernizacja nie musi krzyczeć. Może szeptać — i być przez to głębiej słyszana.
Tegoroczna edycja miała swój moment, który wykraczał poza rywalizację projektową. Symbolicznym punktem kulminacyjnym uroczystości było uhonorowanie dr. inż. arch. Andrzeja Dudy z Politechniki Śląskiej — wieloletniego opiekuna studentów w kolejnych edycjach konkursu Saint-Gobain, który po ponad dwudziestu latach odchodzi na emeryturę.





To, co nadało temu gestowi wyjątkowy wymiar, była obecność arch. Roberta Koniecznego z pracowni KWK Promes — jednego z najważniejszych polskich architektów współczesności, wielokrotnie nagradzanego na arenie międzynarodowej, i zarazem — wychowanka dr. Dudy. Konieczny wielokrotnie publicznie podkreślał rolę swojego promotora w kształtowaniu drogi zawodowej. To właśnie pod jego kierunkiem polski zespół wygrał w 2019 roku finał międzynarodowy w Mediolanie — jak dotąd jedyne pierwsze miejsce dla Polski w historii tego konkursu. Krąg się zamknął: uczeń, który odniósł sukces, wrócił, by uhonorować mistrza w dniu jego pożegnania z aktywną działalnością dydaktyczną. I w tym samym czasie kolejni studenci z Politechniki Śląskiej — uczelni, której Duda poświęcił dekady — jadą do Belgradu z szansą na powtórzenie historii. Konieczny w swoim wykładzie — bo i to było elementem programu — mówił o roli konkursów w rozwoju młodych projektantów. Z naciskiem na słowo „konkursów” w liczbie mnogiej: tych wygranych i tych przegranych. Bo architektura, jak każda dyscyplina wymagająca zarówno intuicji, jak i rzemiosła, uczy się przez powtarzanie, przez konfrontację z krytyką, przez stawanie przed jury.














Finał międzynarodowy odbędzie się 23–25 czerwca w Belgradzie. Polska ekipa — Będkowska, Bobrowski, Olschowka — stanie w szranki z najlepszymi zespołami z kilkunastu krajów europejskich i nie tylko. Będą bronić projektu o gnieździe zbudowanym z tego, co zostało po innych. To piękna metafora nie tylko dla architekta. W czasach, gdy coraz częściej mówimy o kończących się zasobach, o potrzebie cyrkulacji materiałów, o tym, że najlepszy budynek to ten, który już stoi — „Gnez Dom” brzmi jak manifest. Polska architektura studencka ma się dobrze. Nie dlatego, że wygrywa — choć to też. Ale dlatego, że pyta właściwe pytania.
Ogólnopolski finał Architecture Student Contest 2026 odbył się 27 kwietnia w Pracowni Przewrotu Kopernikańskiego w Warszawie. Organizatorem konkursu jest Grupa Saint-Gobain. Finał międzynarodowy zaplanowano na 23–25 czerwca 2026 roku w Belgradzie.








