Polski puls w Kopenhadze
Marcin Szczelina
zdjęcia: Damian Iwanowski
W samym sercu duńskiej stolicy trwa wystawa, która pokazuje, że polski design nie jest już „wschodzącą sceną”. „Honest Craftsmanship – The Impact of Polish Heartbeat” to opowieść o rzemiośle, materiale i projektowaniu, które nie potrzebuje efektownych deklaracji, aby zostać zauważone.

Przez lata polski design próbował przekonać świat, że istnieje. Dziś coraz częściej nie musi już niczego udowadniać. Może po prostu pokazywać swoją jakość.
W historycznych wnętrzach Dehn Mansion, jednego z najbardziej charakterystycznych budynków kopenhaskiej dzielnicy Frederiksstaden, trwa właśnie wystawa „Honest Craftsmanship – The Impact of Polish Heartbeat”, przygotowana w ramach tegorocznego 3daysofdesign. To jedna z najważniejszych prezentacji współczesnego polskiego wzornictwa i designu kolekcjonerskiego poza granicami kraju w ostatnich latach.
Najciekawsze jest jednak to, że organizatorzy nie próbują opowiadać historii o Polsce jako nowym odkryciu europejskiego designu. Taka narracja byłaby dziś zwyczajnie spóźniona. Zamiast tego proponują rozmowę pomiędzy dwiema dojrzałymi kulturami projektowymi. Polską, bardziej intuicyjną, emocjonalną i zakorzenioną w rzemiośle oraz duńską, od dekad utożsamianą z klarownością formy, funkcjonalnością i elegancją. Jak podkreślają kuratorzy, nie jest to konfrontacja. To dialog. Wspólne poszukiwanie wartości, które łączą oba środowiska: prostoty, funkcjonalności i wrażliwości na materiał.




Za koncepcję i organizację projektu odpowiadają Karolina Brończak, Paweł Brończak oraz Adam Jadowski. To właśnie oni stworzyli ekspozycję, która zamiast podążać za modą na spektakularne instalacje, skupia się na tym, co w projektowaniu najważniejsze: uczciwości materiału, jakości wykonania i świadomym procesie twórczym.
W czasach, gdy design coraz częściej staje się produktem marketingowym, takie podejście wydaje się wyjątkowo aktualne. Wystawa proponuje nową definicję rzemiosła. Nie jako nostalgicznego powrotu do przeszłości, lecz jako świadome narzędzie budowania jakości. Pokazuje projektantów i twórców działających na styku sztuki użytkowej, mebla, światła oraz obiektu kolekcjonerskiego. To projektowanie, które nie próbuje być uniwersalne za wszelką cenę. Zamiast tego opowiada historie o miejscu, procesie i człowieku.
Wystawa trafia również w bardzo interesujący moment dla polskiej sceny projektowej. Ostatnie lata przyniosły dynamiczny rozwój obiektów kolekcjonerskich, autorskich mebli i eksperymentów materiałowych funkcjonujących pomiędzy designem a sztuką. Widać to było podczas tegorocznego Salone del Mobile w Mediolanie. Widać to również dziś w Kopenhadze.





Na powierzchni około 350 metrów kwadratowych, rozłożonej na sześciu salach XVIII-wiecznego pałacu zaprojektowanego przez Nielsa Eigtveda, prezentowane są prace osiemnastu polskich twórców i marek. Wśród nich znaleźli się Aleksandra Hyz, Carpets&More, Gabriela Binia-Słomińska, Justyn Oboladze, Karolina Merska, Katya Somisen, Ludism, Maciej Chmiel, Mateusz Szabłowski, Mitek Company, Paged Plywood, PAP DECO, Please Touch Studio, Sassi, Tom Bensari, Totem Studio Warsaw, Vintola Studio oraz Vlad Oganov Objects. Ogromną rolę odgrywa również sama przestrzeń. Dehn Mansion nie jest neutralnym tłem dla eksponatów. Klasyczna architektura duńskiego rokoka spotyka się tutaj ze współczesnym wzornictwem, tworząc napięcie pomiędzy historią a teraźniejszością. Każdy obiekt funkcjonuje nie tylko jako samodzielne dzieło, ale również jako element większej narracji. To wystawa, która została pomyślana jako doświadczenie, a nie zbiór pojedynczych produktów.
Najbardziej cieszy jednak coś innego. Polski design przestaje być prezentowany jako ciekawostka z Europy Środkowej. Coraz częściej staje się równorzędnym uczestnikiem międzynarodowej rozmowy. Nie musi udawać Skandynawów ani Włochów. Nie musi nikogo kopiować. Wystarczy, że pozostanie sobą. „Honest Craftsmanship” nie jest więc wyłącznie wystawą o przedmiotach. To opowieść o postawie. O przekonaniu, że dobra forma zaczyna się od szacunku do materiału, procesu i człowieka. Jeżeli będziecie w najbliższych dniach w Kopenhadze, warto zajrzeć do Dehn Mansion przy Frederiksgade 17. Nie tylko po to, żeby zobaczyć polski design. Również po to, żeby zobaczyć, jak bardzo dojrzał przez ostatnią dekadę. Polska nie przyjechała do Kopenhagi po uwagę. Przyjechała po partnerską rozmowę. A to znak, że nasz design osiągnął etap, o którym jeszcze kilka lat temu mogliśmy jedynie marzyć.



