ArchitectureCultureDesignSuccess stories

Kto ma prawo projektować nasze życie? Po czterech dniach rozmowy w Warszawie

Anna Olga Chmielewska

 

 

Kilka dni przed rozpoczęciem Interior Architecture Connects Europe Marcin Szczelina postawił pytanie, które było jednocześnie proste i niewygodne: kto ma prawo projektować nasze życie? Czy wystarczy talent? Wyczucie koloru? Dobry gust i znajomość marek? Kurs, doświadczenie, popularność w mediach społecznościowych? A może potrzebujemy czegoś więcej: wiedzy, kompetencji, odpowiedzialności i świadomości konsekwencji podejmowanych decyzji?

 

Po czterech dniach spotkań w Warszawie nie mam poczucia, że znaleźliśmy jedną, zamkniętą odpowiedź. Mam natomiast przekonanie, że znacznie lepiej rozumiemy, dlaczego to pytanie jest dziś tak ważne.

 

 

 

Nie projektujemy obrazów

 

Przez lata przyzwyczailiśmy się patrzeć na architekturę wnętrz przede wszystkim przez obrazy. Dobre zdjęcie wnętrza potrafi dziś w kilka sekund zdobyć tysiące odbiorców. Instagram, Pinterest, media branżowe, a teraz również generatywna AI sprawiły, że obraz przestrzeni jest dostępny jak nigdy wcześniej.

 

Ale wnętrze nie jest obrazem.

 

Jest miejscem, w którym człowiek spędza godziny, dni i lata. Pracuje, odpoczywa, wychowuje dzieci, spotyka innych ludzi, choruje, starzeje się, uczy, pracuje nad sobą. Dotyka materiałów, słyszy dźwięki, odczuwa temperaturę, szuka światła. Przestrzeń może dawać poczucie bezpieczeństwa albo je odbierać. Może ułatwiać kontakt albo tworzyć bariery. Może wspierać koncentrację, odpoczynek i relacje albo utrudniać je. Dlatego architektura wnętrz nie zaczyna się od sofy, a tym bardziej nie kończy na kolorze ściany.

 

Zaczyna się od człowieka.

 

I właśnie to człowiek był dla mnie najważniejszym bohaterem warszawskiej konferencji.

 

Talent to dopiero początek

 

W swoim tekście Marcin Szczelina napisał, że talent nie może zastąpić wiedzy. Po konferencji powiedziałabym jeszcze inaczej: talent jest potrzebny, ale odpowiedzialność jest niezbędna. Bo czym innym jest stworzenie pięknego „magazynowego”wnętrza, a czym innym zaprojektowanie przestrzeni, która ma dobrze funkcjonować przez lata.

Architektura wnętrz łączy dziś wiedzę z bardzo wielu obszarów: architektury, designu, sztuki, rzemiosła, technologii, materiałoznawstwa, psychologii, ergonomii, ekonomii, biznesu i wiedzy o człowieku. Architekt wnętrz działa na styku tych kompetencji. Ta wielość nie jest problemem naszej profesji.

 

Jest jej siłą.

 

Dlatego architekt wnętrz nie powinien już działać sam. Potrzebuje współpracy z architektem, konstruktorem, technologiem, artystą, rzemieślnikiem, producentem, wykonawcą, inwestorem, psychologiem, specjalistą od dostępności, a coraz częściej również z ekspertami od nowych technologii.

Architektura wnętrz jest interdyscyplinarna. A architekt wnętrz jest osobą wszechstronnie wykształconą.

 

Czy AI odbierze nam zawód?

 

To jedno z pytań, które powracało podczas warszawskich rozmów. AI potrafi dziś w kilkadziesiąt sekund wygenerować obraz wnętrza, który wygląda przekonująco. Potrafi stworzyć dziesiątki wariantów, zmienić materiał, kolor, styl.

 

Ale czy projektuje?

 

To pytanie jest chyba ważniejsze niż pytanie, czy AI jest dobre czy złe dla naszej profesji. AI potrafi wygenerować obraz. Nie ponosi jednak odpowiedzialności za to, co wydarzy się z człowiekiem, który będzie korzystał z zaprojektowanej przestrzeni. Nie podejmie decyzji dotyczącej bezpieczeństwa, dostępności, akustyki, trwałości materiałów czy realnych potrzeb użytkownika. I paradoksalnie właśnie dlatego rozwój AI może być dla naszej profesji ważnym momentem. Zmusza nas do odpowiedzi na pytanie: co właściwie jest wartością naszej pracy, jeśli obraz może stworzyć maszyna? Odpowiedzią nie jest kolejny efektowny obraz. Odpowiedzią są wiedza, doświadczenie, krytyczne myślenie, empatia, umiejętność współpracy i odpowiedzialność za decyzję, ale też zdolność tworzenia piękna.

 

Projektujemy również wartości

 

Podczas konferencji coraz wyraźniej wracał jeszcze jeden temat: wpływ architekta wnętrz nie kończy się na przestrzeni. Każdy projekt oznacza setki decyzji dotyczących materiałów, produktów, producentów i sposobu użytkowania przestrzeni. To oznacza również wpływ na rynek. Możemy wspierać lokalne rzemiosło albo przyczyniać się do jego zanikania. Możemy wybierać materiały trwałe i możliwe do ponownego wykorzystania albo uczestniczyć w kulturze krótkiego życia produktów. Możemy adaptować istniejące elementy i budynki albo za każdym razem zaczynać od nowa. Architekt wnętrz nie jest więc tylko odbiorcą rynku.

 

Jest jego współtwórcą.

 

Nie tylko odpowiadamy na trendy. W pewnym sensie współtworzymy wartości, które później stają się częścią codziennego życia naszych klientów.

 

A więc: kto ma prawo?

 

Po tych czterech dniach odpowiedź wydaje mi się bardziej złożona niż przed konferencją. W regulacji zawodu architekta wnętrz nie chodzi o to, żeby zamknąć drzwi przed ludźmi, którzy mają talent, intuicję czy doświadczenie. Architektura wnętrz zawsze będzie potrzebowała indywidualności, kreatywności i różnorodności. Ale im większy wpływ ma projekt wnętrza na życie człowieka, tym większe znaczenie mają kompetencje i odpowiedzialność. Bo jeśli projektujemy szkołę, szpital, miejsce pracy, hotel, restaurację, mieszkanie dla rodziny czy przestrzeń dla osoby z niepełnosprawnością, nie projektujemy już tylko estetyki. Projektujemy warunki życia.

 

Edukacja zamiast uproszczenia

 

Dlatego tak ważnym momentem konferencji był dla mnie Zjazd Polskiego Środowiska Akademickiego, zorganizowany przez Wydział Architektury Wnętrz ASP w Warszawie. Spotkanie niemal całego polskiego środowiska akademickiego pokazało, że przyszłość profesji musi zaczynać się od edukacji. Potrzebujemy architektów wnętrz, którzy rozumieją technologię, potrafią korzystać z AI, znają proces inwestycyjny, potrafią zarządzać projektem i komunikować się z klientem. Ale jednocześnie nie możemy zgubić tego, co w projektowaniu najbardziej ludzkie. Empatii. Uważności. Rozumienia człowieka i jego potrzeb. Umiejętności obserwowania przestrzeni, materiału i relacji pomiędzy nimi. Poszukiwania piękna i harmonii. Technologia może się zmieniać bardzo szybko. Ale to człowiek pozostaje głównym punktem odniesienia dla naszej profesji.

 

Od pytania do odpowiedzialności

 

Marcin Szczelina zakończył swój tekst pytaniem: jakiej przestrzeni chcemy dla ludzi i kto powinien mieć wiedzę, kompetencje oraz odpowiedzialność, żeby ją projektować? Po warszawskiej konferencji powiedziałabym, że właśnie to jest dziś najważniejszym zadaniem naszego środowiska. Nie chodzi wyłącznie o formalne określenie, kto może nazywać się architektem wnętrz. Chodzi o zdefiniowanie standardu odpowiedzialności, którego jako społeczeństwo mamy prawo oczekiwać od osoby projektującej przestrzeń naszego życia.

 

Czy potrzebujemy kolejnej karty?

 

Jednym z rezultatów warszawskiego spotkania jest rozpoczęcie prac nad Europejską Kartą Architektury Wnętrz. I tutaj znów wraca pytanie postawione przez Marcina: czy potrzebujemy kolejnego dokumentu, czy prawdziwej zmiany? Odpowiedź zależy od tego, co zrobimy dalej. Karta może stać się tylko deklaracją. Może też być początkiem wspólnej pracy nad standardami, edukacją, odpowiedzialnością zawodową i miejscem architektury wnętrz w budowaniu relacji międzyludzkich. Dlatego ważniejsze od samego dokumentu będzie to, czy będziemy potrafili przełożyć zawarte w nim idee na praktykę.

 

 

 

Architektura wnętrz łączy

 

Przez cztery dni Warszawa była miejscem spotkania ludzi reprezentujących różne kraje, różne organizacje, uczelnie, zawody i doświadczenia. I chyba właśnie to było najważniejsze. Architektura wnętrz nie jest dziedziną zamkniętą. Przeciwnie. Łączy. Łączy architekturę z designem. Sztukę z technologią. Rzemiosło z przemysłem. Wiedzę akademicką z praktyką. Biznes z odpowiedzialnością społeczną. A przede wszystkim łączy przestrzeń z człowiekiem. Dlatego nie chciałabym, żeby po tych czterech dniach pozostała nam tylko kolejna konferencja, kolejny pakiet relacji na social mediach i listy uczestników. Chciałabym, żeby pozostało poczucie odpowiedzialności za to, co projektujemy, jak projektujemy i dla kogo projektujemy.

 

Marcin zaprosił nas do Warszawy z pytaniami. Myślę, że dobrze, że nie wracamy z jedną odpowiedzią. Wracamy z większą liczbą pytań, ale też z ludźmi, z którymi możemy szukać na nie odpowiedzi. Bo przyszłość architektury wnętrz nie wydarzy się sama. Będziemy ją projektować wspólnie.