ArchitectureCultureDesign

28 metrów bez kompleksów

Zdjęcia: Time of Joy — Karolina Kozłowska, Adam Kozłowski

 

Niewielkie mieszkania projektuje się często według tego samego przepisu: powinny być jasne, możliwie otwarte i pozbawione wszystkiego, co mogłoby je optycznie pomniejszyć. Weronika Maciorowska i Łukasz Maciorowski z Zoio Design nie podporządkowali się tej zasadzie. W 28-metrowej kawalerce w gdańskich Aniołkach sięgnęli po ciemny brąz, luksfery, łuki i zdecydowane podziały funkcjonalne. Zamiast tworzyć iluzję większego metrażu, skupili się na tym, by dobrze wykorzystać ten, którym dysponowali.

 

 

 

Dwadzieścia osiem metrów kwadratowych nie pozostawia wiele miejsca na przypadek. Tutaj każda decyzja wpływa na kolejną, a źle wykorzystany fragment planu trudno odzyskać w innym miejscu. Projektując kawalerkę dla jednej osoby w gdańskiej dzielnicy Aniołki, Weronika Maciorowska i Łukasz Maciorowski z pracowni Zoio Design musieli więc pomieścić wszystkie funkcje potrzebne w codziennym życiu, nie doprowadzając przy tym do sytuacji, w której całe wnętrze staje się jednym wielofunkcyjnym pokojem.

Zamiast otwierać plan za wszelką cenę, zdecydowali się go uporządkować. Poszczególne części mieszkania mają wyraźnie określone przeznaczenie, choć granice między nimi nie zawsze wyznaczają ściany. Czasem robi to kolor, innym razem zmiana materiału, tkanina albo półprzezroczysta przegroda. Dzięki temu niewielki metraż nie został dodatkowo rozdrobniony, a jednocześnie udało się uniknąć wrażenia, że wszystkie domowe czynności odbywają się właściwie w tym samym miejscu.

 

 

Ten sposób myślenia widać już w przedpokoju. Zamiast próbować włączyć go wizualnie do części dziennej, projektanci potraktowali wejście jako osobne wnętrze. Ściany i zabudowę pokrywa głęboki brąz, zastosowany zgodnie z zasadą color drenchingu, a łuk prowadzący dalej podkreśla moment przejścia. Ciemna tonacja nadaje temu fragmentowi głębi i nieco teatralny charakter, świadomie przeciwstawiając się przekonaniu, że na małym metrażu należy unikać intensywnych barw.

Podobnie rozwiązano miejsce do spania. Łóżko nie zostało ustawione w części dziennej i pozostawione na widoku, lecz znalazło się za przegrodą z luksferów, którą można dodatkowo zasłonić tkaniną. W ten sposób powstała namiastka osobnej sypialni, bez konieczności wznoszenia pełnej ściany i odcinania dostępu do naturalnego światła.  Luksfery dobrze odpowiadają na ten problem: pozwalają oddzielić funkcje, zachowując jednocześnie wrażenie ciągłości całego wnętrza. Zasłona daje natomiast możliwość pełnego odizolowania miejsca odpoczynku wtedy, kiedy jest to potrzebne.

 

 

Na tak małej powierzchni o wygodzie decydują jednak nie tylko rozwiązania, które od razu przyciągają uwagę. Równie istotne bywają przesunięcia niemal niezauważalne na pierwszy rzut oka. Pralka, która miała znaleźć się w łazience, została przeniesiona do zabudowy przy kuchni. Pozwoliło to inaczej rozplanować łazienkę i zapewnić jej wygodne proporcje, bez konieczności podporządkowywania całego pomieszczenia urządzeniu zajmującemu znaczną część dostępnego miejsca.  To dobry przykład projektowania, w którym rozwiązania funkcjonalne nie są traktowane jako osobna warstwa, lecz bezpośrednio wpływają na jakość całego wnętrza. Jego charakter określają autorzy jako współczesny z elementami mid-century. Nie chodzi jednak o wierne odtwarzanie estetyki konkretnej epoki. Historyczne odniesienia pojawiają się dyskretnie — w geometrii, materiałach, fakturach i detalach — dzięki czemu całość nie zamienia się w stylizację.  Zestawienie różnych powierzchni i form pozwala uniknąć monotonii, ale zostało przeprowadzone na tyle oszczędnie, by na 28 metrach nie powstał wizualny nadmiar. W utrzymaniu tej równowagi pomaga oświetlenie. Zamiast jednego rozwiązania przewidzianego na wszystkie sytuacje zaprojektowano kilka scen, które można zmieniać w zależności od pory dnia i potrzeb mieszkańca. Znaczenie ma zarówno rozmieszczenie źródeł światła, jak i jego barwa. Autorom zależało na ograniczeniu bodźców, które przy niewielkim metrażu mogłyby szybko stać się męczące, dlatego oświetlenie porządkuje wnętrze i pozwala zmieniać jego nastrój bez dodawania kolejnych elementów wyposażenia.

 

 

Najciekawsze w tej realizacji jest jednak odejście od potrzeby ciągłego udowadniania, że małe mieszkanie może wyglądać na większe. To jeden z najbardziej uporczywych schematów w myśleniu o niewielkich wnętrzach. Rozjaśniamy je, otwieramy, usuwamy podziały i ograniczamy kolor, jakby podstawowym zadaniem projektu było zamaskowanie rzeczywistego metrażu. Tymczasem mieszkanie w Aniołkach nie udaje czegoś, czym nie jest.

 

 

28 metrów zostało potraktowanych jako konkretna wartość, do której należało dopasować sposób życia jednej osoby. Stąd wyraźnie zaznaczone wejście, możliwość odseparowania miejsca do spania, wygodniejsza łazienka czy oświetlenie pozwalające zmieniać atmosferę w ciągu dnia. Każde z tych rozwiązań odpowiada na inną potrzebę, ale razem tworzą spójną całość.

W rezultacie powstało mieszkanie, którego jakość nie wynika z optycznych sztuczek ani z próby ukrycia ograniczeń. Zoio Design wykorzystało je jako punkt wyjścia do uporządkowania planu i określenia, co na takiej powierzchni jest naprawdę potrzebne. Ciemny kolor nie staje się problemem, podział nie oznacza utraty przestronności, a oddzielenie sypialni nie wymaga budowania kolejnego pokoju. Zamiast podporządkowywać projekt zasadom dotyczącym tego, jak „powinno” wyglądać małe mieszkanie, autorzy skoncentrowali się na sposobie, w jaki będzie ono używane.

 

Projekt: Zoio Design
Autorzy: Weronika Maciorowska, Łukasz Maciorowski
Lokalizacja: Gdańsk, Aniołki
Powierzchnia: 28 m²