ArchitectureCultureDesign

Kronika z Europy: Polska w ramach Nagrody Unii Europejskiej w Dziedzinie Architektury Współczesnej — Mies van der Rohe Awards.

Marcin Szczelina

Są nagrody, które mierzą prestiż. I są nagrody, które mierzą czas. Nagrody Miesa van der Rohe należą do tych drugich. Każda edycja to przekrój przez stan europejskiej architektury w danym momencie — bez taryfy ulgowej, bez geograficznych sentymentów. Polska pojawia się w tej historii od 1996 roku. Od 12 maja w barcelońskiej Casa de l’Arquitectura wystawa Chronicle from Europe opowiada, co wydarzyło się przez te trzydzieści lat.

Rok 1996. Polska po raz pierwszy pojawia się na liście projektów nominowanych do Nagrody Unii Europejskiej w Dziedzinie Architektury Współczesnej — Nagród Miesa van der Rohe. Tamten debiut był skromny, niemal niezauważony. Trzydzieści lat później ta historia zasługuje na opowiedzenie.

Od 12 maja do 7 czerwca 2026 roku w Casa de l’Arquitectura w Barcelonie można ją zobaczyć na własne oczy. Wystawa Chronicle from Europe: Poland in the European Union Prize for Contemporary Architecture / Mies van der Rohe Awards, którą kuratoruję wspólnie z Ivanem Blasim z Fundació Mies van der Rohe, zbiera w jednym miejscu wszystkie polskie projekty nominowane do nagrody od samego początku.

 

Nagrody Miesa van der Rohe to najważniejsze europejskie wyróżnienie w dziedzinie architektury, przyznawane co dwa lata przez Fundację Miesa van der Rohe wspólnie z Unią Europejską. Każda edycja zaczyna się od kilkuset nominacji zgłaszanych przez krajowe stowarzyszenia architektów i niezależnych ekspertów z całego kontynentu — w roku 2026 wpłynęło ich ponad czterysta. Jury wybiera z nich czterdzieści wyróżnionych projektów, następnie pięciu finalistów, których prace odwiedza osobiście, i wreszcie jednego zwycięzcę.

 

Cztery poziomy selekcji, coraz ostrzejsze. Znaleźć się w gronie czterdziestu — spośród czterystu — to już samo w sobie znaczące wyróżnienie. Polska w tej historii ma jedno zwycięstwo, jeden projekt finałowy i trzynaście projektów w gronie czterdziestu wyróżnionych. Jak na kraj wchodzący do tej rywalizacji dopiero w 1996 roku, jest to bilans naprawdę poważny.

 

Trudno zrozumieć polską architekturę ostatnich dekad bez kontekstu roku 1989. Zmiana systemu oznaczała nie tylko nową politykę — oznaczała dosłowne przeprojektowanie miast, instytucji i wyobraźni zbiorowej. Wolność twórcza i wolny rynek przyszły jednocześnie, bez okresu przejściowego. To, co w Europie Zachodniej narastało przez dekady, w Polsce musiało wykształcić się niemal z dnia na dzień.

Nagrody Miesa pozwalają tę zmianę zobaczyć w europejskim zwierciadle. Te same kryteria, to samo jury, te same standardy co dla Paryża, Barcelony czy Berlina. Polska obecność w tym rejestrze przez trzydzieści lat to coś więcej niż statystyka. To mapa dojrzewania.

Miejsce

Casa de l’Arquitectura

Carrer Rosselló 87–91, Barcelona

Czas trwania

12 maja – 7 czerwca 2026

Zdjęcia: Simon Menges

Żadna inna realizacja nie oddaje tej historii lepiej niż Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie. Projekt wyłoniono w międzynarodowym konkursie w 2007 roku spośród czterdziestu czterech pracowni z całego świata zwyciężyło młode barcelońskie biuro Estudio Barozzi Veiga, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych europejskich pracowni architektonicznych. Budynek oddano do użytku w 2014 roku, a rok później otrzymał Grand Prix Nagród Miesa van der Rohe.

 

Architektura Filharmonii wyrasta wprost z kontekstu szczecińskiego śródmieścia. Barozzi Veiga nie zaprojektowali budynku autonomicznego, zaprojektowali budynek miejski, który odpowiada na logikę otaczającej tkanki: na strome dachy sąsiednich kamienic, na pionowe podziały elewacji, na neogotycką artykulację kościołów i wież rozsianych w starym centrum. Bryła jest strzelistą, wielospadową kompozycją białych form, jej fasada wykonana z mlecznobiałego szkła i pionowych aluminiowych żyletek nadaje jej jednocześnie mineralną surowość i niemal gotycką dynamikę.

To, co szczególnie uderza, to kontrast między zewnętrzem a wnętrzem. Za nieskazitelnie białą fasadą kryje się przestrzeń równie biała, ale rzeźbiarska i pełna ruchu. Hol główny o powierzchni niemal sześciuset metrów kwadratowych sięga aż po ostatnią kondygnację, dominują w nim monumentalne, spiralne schody, które stały się jednym z najbardziej fotografowanych wnętrz architektonicznych w Polsce ostatnich lat. Główna sala koncertowa rządzi się zupełnie innymi prawami: jej ściany i sufit pokrywają przestrzenne trójkąty różnych rozmiarów, które kształtują akustykę, nadając wnętrzu jednocześnie charakter rzeźbiarskiej abstrakcji. W fasadzie ukryto dwadzieścia pięć tysięcy opraw LED, dzięki którym budynek po zmierzchu zmienia charakter, biała, surowa forma zaczyna mienić się barwami, ożywając w zupełnie nowy sposób. Filharmonia Szczecińska jest dziś jedynym polskim budynkiem na prestiżowej liście dwustu najbardziej znaczących dzieł architektury współczesnej na świecie, opublikowanej przez hiszpańską Fundación Arquitectura Contemporánea. Znalazła się obok Reichstagu Normana Fostera, Tate Modern Herzog & de Meuron i grupy ikonicznych wieżowców Manhattanu. To nie przypadek i nie kurtuazja. To architektura, która broni się sama.

Zdjęcia: Juliusz Sokołowski

Dwa lata po Szczecinie do finału nagrody Miesa trafiło Muzeum Katyńskie w Warszawie — projekt stawiający architektowi pytania najtrudniejsze z możliwych. Muzeum zaprojektowała pracownia BBGK Architekci we współpracy z artystą Jerzym Kaliną, autorem koncepcji plastycznej ekspozycji. Mieści się na terenie Cytadeli Warszawskiej, twierdzy z XIX wieku, miejscu o własnej, ciężkiej historii. Już sam wybór lokalizacji był gestem architektonicznym: nie nowy budynek na nowej działce, lecz wpisanie muzeum w historyczną tkankę, z pełnym szacunkiem dla jej materiału i przestrzennego porządku. Architekci zaproponowali pracę z tym, co już jest — zamiast projektowania od zera.

Zwiedzający porusza się linearną ścieżką przez kolejne etapy narracji. Zaczyna od centralnego placu, na którym rośnie dokładnie sto drzew — symboliczny las katyński, odległy o ponad tysiąc kilometrów, ale obecny tu w cichej, konkretnej formie. Dalej wiedzie droga przez wnętrza kaponiery z ekspozycją, przez tunel z czarnego betonu zaprojektowany przez Jerzego Kalinę, przez Aleję Nieobecnych, ciąg pustych cokołów, na których wyryto jedynie zawody zamordowanych: policjant, lekarz, prawnik, architekt. Finałem jest plac z dębowym krzyżem, do którego prowadzi kilkunastometrowa szczelina rozcięta w ceglanych murach cytadeli. To wyjście ku światłu, ku niebu, po wszystkim, przez co się przeszło.

 

Projekt celowo unika ekspresyjnej ikonografii i dosłowności. Materiały są surowe i powściągliwe, barwiony beton, gips, cegła. W betonie odciśnięto osobiste przedmioty ofiar: orzełek, guzik. Absencja jest tu równie obecna jak materia.

Poza zwycięstwem i finałem Polska ma na swoim koncie trzynaście projektów wyróżnionych na liście czterdziestu najlepszych w Europie. To przekrój przez całą złożoność polskiej architektury ostatnich trzydziestu lat — i przez różnorodność problemów, z którymi polska scena architektoniczna mierzyła się w tym czasie.

Na liście znalazły się: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie (Lahdelma & Mahlamäki Architects), Muzeum Śląskie w Katowicach (Riegler Riewe Architects), Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka w Katowicach (HS99), zintegrowany przystanek kolejowo-tramwajowy Wrocław-Maślice (Maćków Pracownia Projektowa), drewniany kościół w Tarnowie (Beton), brama na Cmentarz Rakowicki w Krakowie (Atelier Loegler Architekci) oraz — w nowszych edycjach — Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (Grupa 5 Architekci, Bass Arquitectes, Małeccy Biuro Projektowe). To lista zróżnicowana — są na niej gmachy kultury o europejskiej skali, ale też skromna kaplica, przystanek komunikacji miejskiej i kościół z drewna. Nagrody Miesa nigdy nie były konkursem wielkości. Były konkursem jakości.

 

Współkuratorowanie wystawy z Ivanem Blasim z Fundació Mies van der Rohe nadaje jej wymiar, którego sam nie mógłbym osiągnąć. Blasi przez lata obserwował polską architekturę zestawioną z najlepszymi realizacjami z całego kontynentu. Wnosi dystans i perspektywę, nie obce spojrzenie, lecz głęboko europejskie.

Chronicle from Europe — kronika z Europy, nie kronika o Polsce widzianej z zewnątrz. Polska architektura jest tu częścią rozmowy, a nie egzotycznym gościem przy stole.

 

Wystawa operuje trzema językami wizualnymi: fotografią, rysunkiem i filmem. Fotografia pokazuje budynki w skali i w świetle. Rysunek — plan, przekrój, elewacja — ujawnia intencję architekta i logikę przestrzenną. Film wprowadza czas: ruch, użytkowników, zmienność atmosfery. Razem tworzą portret nie pojedynczych budynków, lecz całego środowiska architektonicznego — ekosystemu idei i postaw, który przez trzydzieści lat kształtował Polskę.

Pierwsza odsłona wystawy odbyła się w Katowicach podczas 4 Design Days na początku 2019 roku. Stamtąd powędrowała do Warszawy z okazji 25 lecia magazynu Architektura-Murator, gdzie od 24 września do 13 października 2019 roku była prezentowana na bulwarach wiślanych — w przestrzeni publicznej, dostępnej dla każdego przechodnia.

Barcelona to nie powtórzenie tamtych odsłon. To aktualizacja wzbogacona o kolejne edycje nagrody, osadzona w kontekście EUmies Awards Days i programu Barcelona Capital Mundial de l’Arquitectura 2026.

Chronicle from Europe: Poland in the European Union Prize for Contemporary Architecture / Mies van der Rohe Awards

Miejsce:

Casa de l’Arquitectura

Carrer Rosselló 87–91, Barcelona

Czas trwania

12 maja – 7 czerwca 2026

Wernisaż

12 maja 2026, godz. 10:30

Kuratorzy

Marcin Szczelina (ArchiSnob)

Ivan Blasi (Fundació Mies van der Rohe)

Organizatorzy

Fundació Mies van der Rohe

Instituto Polaco de Cultura, Madryt

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Barcelonie

Creative Europe — Program Unii Europejskiej wspierający sektory kultury i kreatywności

Barcelona Capital Mundial de l’Arquitectura UNESCO–UIA 2026